|

7 stycznia 2012 roku w OCK odbyła się studniówka naszych maturzystów. Swoje wrażenia po tym balu opisał Paweł Kak uczeń klasy 3La.
Tak – oto moja studniówka już za mną. Coś się skończyło – idziemy dalej!
Zapytany, jak sobie wyobrażam siebie za 10 lat odpowiedziałem: „Marzy mi się praca na platformie wiertniczej na Pacyfiku i mały domek na wybrzeżu”.
Panią Profesor od polskiego znalazłem, dwa Polonezy zatańczyłem. Obyło się bez ofiar... Nawet belgijski był!
Ehhh… Dziewczyny, czy wy naprawdę nie mogłybyście tak na co dzień do szkoły przychodzić???
Jak już jesteśmy przy tańcach, to warto wspomnieć, że nasze koleżanki zatańczyły dla wychowawczyni wspaniałą Zorbę. Świetnie się spisałyście, choć nie byłem zaangażowany w to przedsięwzięcie, sprawiłyście, że byłem dumny z bycia uczniem klasy IIIa.
Po tradycyjnym polonezie przyszedł czas na podziękowania dla nauczycieli, wszak to Wasza zasługa, że nasza edukacja (choć czasem zdaje się, że w żółwim tempie) nieustannie posuwa się naprzód. Był to moment odpowiedni, aby na chwilę zamyślić się i wspomnieć pierwsze chwile w nowej szkole, gdy robiliście wszystko, abyśmy czuli się tam jak w domu.
Gdy ostatnie życzenia i oklaski przebrzmiały, pierwsze dźwięki perkusji zaczęły przebijać się poprzez gwar ok. 300 młodych gardeł. Rozpoczęła się całonocna zabawa. Każdy z nas miał jasne plany, z kim tej nocy chce szczególnie zatańczyć (no ja na przykład miałem). W myśl słów piosenki: „Przetańczyć z Tobą chcę całą noc” – każdy żwawo ruszył na parkiet wraz ze swoim partnerem/partnerką. Należy tutaj pogratulować wszystkim przedstawicielkom płci żeńskiej tego, że wytrzymały na obcasach i choć od miesięcy słuchaliśmy waszych przemyśleń na temat „potencjalnej wysokości obcasów w odniesieniu do średniego wzrostu przeciętnego partnera” to warto było – bo efekt był świetny. Swoją drogą powstał nawet wzór na wysokość tego obcasa…
Omax=(Hm-Hk):2
Gdzie: Omax– maksymalna wysokość obcasa Hk– wysokość partnerki Hm– wysokość partnera
Podobno pozwala to zoptymalizować dynamikę przy wejściu na wiraże… Ale mimo to i tak nadal bardzo Was lubimy, szanujemy etc.
Warto podkreślić świetny catering: 3 ciepłe dania, dobre ciastka i kawa na życzenie w zupełności wystarczały, aby uzupełnić siły w nocy. A krokieciki pierwsza klasa…
Na samym tańcu i jedzeniu (i obcasach) zabawa się nie kończyła. Wspaniałe rozmowy przy stolikach, wspominanie „dni minionych” czy układanie historyjek z nieśmiertelnych kapsli po Tymbarkach – no w dwóch słowach – „się działo!”
Tysiące fotografii wykonanych w trakcie całego balu, profesjonalny fotograf, to wszystko sprawi, że o tej imprezie będzie głośno jeszcze wiele wiele tygodni, a nasze dzieci kiedyś, siadając nam na kolanach, zapytają:
„Tatusiu – a kto to?” „Synku to jest Karina – a obok to jej najlepsza przyjaciółka, a tam dalej stoi Wojtek – mogę ci opowiedzieć jak kiedyś razem…”
No właśnie, moi drodzy. Nasza studniówka to już historia, ale wiele pięknych chwil jeszcze przed nami. Życzę nam szczególnie jednego, aby gdy ukończymy edukację w liceum, nasz kontakt się nie urwał, abyśmy zawsze mieli chęć zadzwonić do siebie, nie tylko w sprawach błahych, ale i tych ważniejszych. Zarówno z oklepanym pytaniem „co słychać”, jak i w sprawie zadania z matematyki na studiach.
Bieg kończymy, wieńce coraz bliżej, przyjaźń ustrzeżmy! Dzięki wielkie! |