|
 |
NASZ PATRON - ŚW. JAN BOSKO (1815 - 1888) |
 |
 |
1. Życiorys
Św. Jan Bosko należy do naszych
czasów współczesnych. Jeszcze do niedawna były osoby,
które go dobrze znały a nawet miały szczęcie być z
nim pod jednym dachem. Papież Pius XI w przemówieniu z
okazji kanonizacji św. Jana Bosko nazwał go
"olbrzymem". Tak więc jest to postać nawet
wśród świętych niezwykła. Św. Jan Bosko urodził
się 16 sierpnia 1815 roku w Becchi,
w przysiółku należącym do gminy Castelnuovo d'Asti. W
naszych czasach rząd włoski przemianował osadę na
Castelnuovo Don Bosco. Miejscowość jest położona ok.
40 km od Turynu. Ojciec Świętego, Franciszek Bosko,
zmarł, kiedy Janek miał zaledwie 2 lata. Matka Janka,
Małgorzata Occhiena, jako wdowa musiała zająć się
utrzymaniem trzech synów: Antoniego z pierwszego
małżeństwa i Józefa oraz Jana z małżeństwa
drugiego.
Kiedy Święty miał 9 lat, Pan Bóg w tajemniczym
widzeniu sennym objawił mu jego przyszłą misję
(1824). Zaczął ją na swój sposób rozumieć i
pełnić. Widząc, jak wielkim powodzeniem cieszą się
przygodni kuglarze i cyrkowcy, za pozwoleniem swojej
matki w wolnych godzinach szedł do miejsc, gdzie ci
popisywali się swoimi sztuczkami, i zaczynał ich
naśladować. W ten sposób zbierał mieszkańców
swojego osiedla i zabawiał ich w niedziele i w
świąteczne popołudnia, przeplatając swoje popisy
modlitwą, pobożnym śpiewem i "kazaniem", które
wygłaszał. Po prostu powtarzał kazanie, które tego
dnia na Mszy świętej porannej zasłyszał w kościele
parafialnym. Pierwszą Komunię świętą przyjął,
kiedy miał 11 lat (1826). Gdy miał lat 14, rozpoczął
naukę u pewnego kapłana-emeryta. Musiał ją jednak po
roku przerwać po jego nagłej śmierci.
W latach 18311835 ukończył szkolę podstawową w
Castelnuovo i średnią w Chieri. Szkoły były wówczas
prywatne. Nie mając funduszów na ich opłatę, Bosko
musiał pracować dodatkowo w różnych zawodach, by
zdobyć konieczne podręczniki i opłacić nauczycieli.
Musiał także pomyśleć o własnym utrzymaniu,
mieszkając na stancji. Dorabiał nadto przez dawanie
korepetycji słabszym a zamożniejszym kolegom. W tym
czasie założył wśród kolegów "Towarzystwo
wesołości", starając się dla nich o godziwą
rozrywkę i o pogłębienie w nich życia religijnego.
Jak więc był apostołem już jako dziecko w swojej
wiosce rodzinnej, był nim również wśród swoich
rówieśników gimnazjalnych.
Po ukończeniu chlubnym szkół średnich został Jan
przyjęty do Wyższego Seminarium Duchownego w Turynie.
Tu pod kierunkiem św. Józefa Cafasso, wykładowcy i
spowiednika, czynił znaczne postępy w doskonałości
chrześcijańskiej (18351841). Dnia 5 czerwca
1841 roku diakon Jan Bosko otrzymał święcenia
kapłańskie z rąk arcybiskupa Turynu, Alojzego
Fransoni. Za poradą św. Józefa Cafasso wstąpił do
Konwiktu Koście1nego dla pogłębienia swojej wiedzy
religijnej i życia wewnętrznego. I tu właśnie
rozpoczęło się jego wielkie dzieło:
W samą uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP,
dnia 8 grudnia 1841 roku, napotkał
przypadkowo 15-letniego młodzieńca-sierotę,
opuszczonego zupełnie materialnie i moralnie. Od tego
dnia zaczął gromadzić opuszczoną młodzież, uczyć
prawd wiary, szukać dla nich pracy u uczciwych ludzi. W
niedzielę zaś zajmował młodzież rozrywką, uczył
ich prawd wiary, dawał okazję do wysłuchania Mszy
świętej i do przyjmowania sakramentów świętych.
Ponieważ wielu z nich było bezrobotnych, starał się
dla nich o dach nad głową. Tak powstały szkoły
elementarne, zawodowe i internaty, które rychło
rozpowszechniły się Po Piemoncie. Były to czasy
budzenia się przemysłu. Powstawały fabryki, w których
za lichą opłatę zatrudniano nawet nieletnich.
Prymitywna uprawa roli, klęski suszy czy deszczów, nie
mniej częste w owych czasach wojny, zmuszały
mieszkańców wiosek do masowego opuszczania wsi i
zapełniania miast. Czyniła to zwłaszcza młodzież,
dla której w przeludnionych i w zubożałych wioskach
nie było miejsca. Nimi zajął się Święty.
Gigantyczne jednak potrzeby przerastały siły i
możliwości biednego kapłana. Dlatego nieustannie
apelował do społeczeństwa. Umiał trafić także do
bram ministerstw.
Zdawał sobie wszakże sprawę, że sam jeden tak
wielkiemu dziełu nie podoła. Dlatego założył dwie
rodziny zakonne: Pobożne Towarzystwo Św. Franciszka
Salezego dla młodzieży męskiej (1859) i zgromadzenie
Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych dla dziewcząt
(1872). Jak błogosławiony i jak bardzo na czasie był
to pomysł, dowodzą tego liczby ostatnich lat: w roku
1964 liczba salezjanów doszła do 23 015, stawiając ich
na trzecim miejscu wród ponad 200 zakonów męskich,
zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską. W 1969 roku
salezjanie mieli: 1 kardynała i 52 biskupów. Córek
Maryi Wspomożycielki Wiernych (salezjanek) było w 1973
roku 18 789 w 1473 placówkach, co już wśród 1200
zatwierdzonych przez Rzym zakonów żeńskich po
Siostrach Miłosierdzia Św. Wincentego de Paulo dawało
drugie miejsce. Do dwóch tych rodzin zakonnych
należałoby nadto dodać wielotysięczną rzeszę
Pomocników Salezjańskich I Byłych Wychowanków,
zrzeszonych, każda pod własnym zarządem i statutem.
Św. Jan Bosko widział w nich kadry elity katolickiej.
Praca nad opuszczoną młodzieżą nie była
wyłączną dziedziną zainteresowania i pracy św. Jana
Bosko. "Niespokojny ten duch" o chwałę Bożą
szedł wszędzie, gdzie okazywała się potrzeba
niesienia pomocy Chrystusowemu Kościołowi. Tak więc
seminariom duchownym dostarczył setki gorliwych
kapłanów. Rozwinął szeroką działalność misyjną,
posyłając najlepszych swoich synów duchowych i córki
do Ameryki Południowej. Dzisiaj te dwie rodziny
salezjańskie pracują na wszystkich kontynentach
świata, na polu misyjnym, zajmując jedno z pierwszych
miejsc. Św. Jan Bosko na polu wychowania
chrześcijańskiego wyróżnił się nie tylko jako jeden
z największych w dziejach Kościoła pedagogów, ale
zostawił po sobie kierunek-szkołę pod nazwš "Systemu
Uprzedzającego", który wprowadził
prawdziwy przewrót w dotychczasowym wychowaniu. Nie
mniej wielkie zasługi położył św. Jan Bosko na polu
ascezy katolickiej, którą uwspółcześnił, uczynił
dostępną dla najszerszych warstw wiernych Kościoła:
uświęcenie się przez sumienne wypełnianie
obowišzków stanu, doskonalenie się przez uświęconą
pracę. Najwiętsza Maryja Panna i św. Józef nie
poszli w życiu swoim codziennym drogą nadzwyczajnych
pokut czy też wielu godzin modlitwy. Wszystko jednak
czynili dla wypełnienia woli Bożej, dla Jezusa. W ten
sposób wszystkie ich czynności były aktem czci i
miłości Bożej.
Ta właśnie tak prosta i wszystkim dostępna asceza
salezjańska wyniosła na ołtarze: św. Jana
Bosko, bł. Michała Rua, jego następcę, św.
Dominika Savio - jego wychowanka, i św.
Marię Dominikę Mazzarello -
współzałożycielkę Córek Maryi Wspomożycielki
Wiernych, oraz bł. Alojzego Orione -
jego byłego wychowanka, bł. Alojzego Versiglia,
biskupa i bł. Kaliksta Caravario, misjonarzy i
męczenników w Chinach (zm. 25 II 1930). Opatrzność
ubogaciła swojego wybrańca nader szczodrze również w
dary nadprzyrodzone, charyzmatyczne.
W czasie kanonicznego procesu naoczni świadkowie w
detalach opisywali wypadki: uzdrowienia ślepych,
głuchych, chromych, sparaliżowanych, nieuleczalnie
chorych. Wiemy co najmniej o wskrzeszeniu jednego
umarłego. Święty posiadał nawet wśród świętych
nader rzadki dar bilokacji, rozmnażania orzechów,
kasztanów jadalnych i Komunii świętej. Najwięcej
wszakże rozgłosu przyniosły świętemu: dar czytania w
sumieniach ludzkich, którym posługiwał się niemal na
co dzień, oraz dar przepowiadania przyszłości
jednostkom, swojemu zgromadzeniu, dziejom Italii i
Kościoła. Pod koniec życia sława św. Jana Bosko
była tak wielka, że gdy jako starzec znalazł się w
Paryżu na pół oślepły i sparaliżowany, otoczyły go
tak wielkie tłumy, że nie mógł się poruszać.
Najprzedniejsi panowie ofiarowywali mu swoje powozy. A
przecież Paryż niejedno widział i do spontanicznego
entuzjazmu nie jest zbyt skłonny. Ale co najdziwniejsze
u tego kapłana, że obdarzony przez Opatrzność tak
wielkimi i rozlicznymi przywilejami natury i łaski,
pozostał zawsze skromny i pokorny; przekonany nawet, że
jest jedynie bardzo lichym narzędziem w ręku Bożym. I
w tym chyba jest jego wielkość autentyczna. Ikonografia
przedstawia św. Jana Bosko prawie zawsze w otoczeniu
młodzieży. Tak również można go oglšdać w bazylice
św. Piotra, gdzie wypełnia galerię zakonodawców.
Duchowi synowie św. Jana Bosko, zwani pospolicie
salezjanami, przybyli do Polski w 1898 roku i w
Oświęcimiu założyli swoją pierwszą placówkę.
Pomimo likwidacji niemal wszystkich szkól i internatów,
jakie prowadzili w naszej Ojczyźnie do roku 1939 i po
ostatniej wojnie, zajmują dzisiaj pierwsze miejsce
wśród wszystkich męskich rodzin zakonnych w Polsce. W
roku 1981 wraz z nowicjuszami w czterech prowincjach
było ich 1054, w 199 placówkach. Córki Maryi
Wspomożycielki przybyły do Polski w roku 1922. W roku
1981 było ich 401 w 33 domach. Ze zgromadzenia
salezjańskiego wyszli: Prymas Polski, kardynał
August Hlond (1881-1948), metropolita
poznański, i Antoni Baraniak (1904-1977),
i znany muzyk kościelny, brat kardynała-prymasa Antoni
Hlond (Chlondowski), żyjący w latach
1884-1963. Ze zgromadzenia salezjańskiego powstało na
ziemiach polskich zgromadzenie św. Michała (michalici),
założone przez sługę Bożego Bronisława Markiewicza
(tj. 1912). W 1974 roku liczyło ono 161 członków w 8
domach. Sióstr michalitek było w 1978 roku 192 i miały
19 placówek. Salezjanie polscy przygotowują do chwały
ołtarzy: Sługę Bożego ks. Augusta
Czartoryskiego (1858-1893) i sługę Bożego ks.
Rudolfa Komorka (1890-1949).
2. Dzieła
Zdając sobie sprawę, jak wielki wpływ na
kształtowanie się charakteru chrześcijańskiego
wywiera dobra prasa a jak straszliwe spustoszenia może
uczynić prasa zła, św. Jan Bosko cały wolny czas
poświęcał na pisanie i propagowanie dobrej prasy i
książek. Początkowo wydawał w drukarniach
turyńskich. Od roku 1861 posiadał już własną
drukarnię. Rozpoczął od wydawania żywotów
świątobliwych młodzieńców, by swoim chłopcom dać
konkretne, żywe przykłady i wzory do naśladowania.
Potem poszły Czytanki Katolickie na każdy
miesiąc. Od roku 1877 dla wszystkich przyjaciół swoich
dzieł zaczął wydawać jako miesięcznik, do dziś
istniejący, Pokłosie Salezjańskie. Wszystkie
pisma, wydane drukiem staraniem św. Jana Bosko doszły
do 1174 pozycji, co razem obejmuje 37 tomów, w tym sam
napisał i wydał 130 książek i książeczek. Do
najcenniejszych z nich należy: niedokończony zarys
pedagogii salezjańskiej, Życie papieży, Chrześcijanin
zaopatrzony i 70 Czytanek Katolickich. Za jego
inicjatywą wyszła dla młodzieży licealnej Biblioteka
Młodzieży (204 tomików), Seria Wybranych i
Oczyszczonych Klasyków Łacińskich i Greckich (41
tomików), Biblioteka Pisarzy Ascetycznych jako specjalna
seria dla ludu (36 tomików), 16 tomików Biblioteki
Robotniczej i wreszcie 432 Czytanek Katolickich.
Łącznie całość obejmuje Ok. 2 milionów egzemplarzy.
Na owe czasy liczba to była duża. Zdumienie ogarnia,
kiedy święty miał na to czas? Olbrzymia korespondencja
- to osobny zupełnie dział jego pisarskiej
działalności.
|
|
|
|